sobota, 21 listopada 2009
Jakiś czas temu zostałam zapytana, czy aby na pewno to co między mną i Czeczotem to przyjaźń, czy to nie jest początek romansu. No bo jak? Musi się we mnie podkochiwać. Szłam w zaparte, że nie, bo przecież między nami nic nie ma. Nic kompletnie. Tylko przyjaźń właśnie, odkryta po latach, odnowiona. Czeczot zadzwonił w tygodniu, bo jest w jakimś totalnym maraźmie i potrzebuje spotkania. No dobrze, to się spotkajmy. Przyjedzie w piątek. Uch, kolejny raz usłyszałam, czy Fantom nie jest zazdrosny przypadkiem. No nie jest przecież. Pewnie, że nie jest. Już dzień wcześniej instalował grę i tyle widziałam Czeczota - przepadli panowie w kominkowym z laptopem i wielkim monitorem i tłukli zombie. Kto tu powinien być zazdrosny?
niedziela, 15 listopada 2009
Sny znowu z kategorii tych, których wolałabym nie mieć. Fantom w samochodzie z jakąś dziewczyną, z pracy, z którą milutko rozmawiają i co drugie zdanie wieńczą buziakiem w policzek. Oczka błyszczące i inne takie. Ja na tylnym siedzeniu patrzę na to, ale zaczynam protestować i mam w nosie czy to jest poniżej mojej godności czy nie. Oczywiście, u Fantoma żadnego zrozumienia mojego zachowania nie ma, a w każdym razie na pewno nie wie o co chodzi. Potem rozmowy z nową kobietą Eksia, która mówi o jego nowych studiach (tak jest, Eksio idzie na kolejne studia, dalej się rozwija, w imię na pewno szeroko pojętego wspólnego interesu rodziny, co przy trójce dzieci jest na pewno uzasadnione, szczególnie gdy w tygodniu nie spędza się w domu czasu w ogóle, a w weekendy... Ech.). Zajęcia mają być w Jastarni (to już moja bujna wyobraźnia), co przyjmuję ze zdziwieniem - głównie ze względu na koszty takiej wyprawy, ale ona podchodzi do tego inaczej "no wiesz, w końcu to stary kawaler!". Starym kawalerem to go nazwać nie można, to fakt, ale może znaczy to, że jednak ona chciałaby związek zalegalizować. Taka to tam moja własna interpretacja tego co się dzieje u Eksia, nie wiem tylko po co mi te sny. Sen o całowaniu bardzo mi przypomniał sen jaki miałam w czasie związku z Incognito - gdy on uprawiał w moim łóżku i przy mnie seks z inną kobietą. Najpierw myślałam, że to miał być trójkąt, ale szybko się zorientowałam, że zdecydowanie nie - ja mogę być tylko widzem, ale w żadnym przypadku nie jestem obiektem jego zainteresowania. No chyba, że bardzo chcę. Tyle, że ja nie chciałam ani trójkąta, ani innej kobiety w naszym łóżku, ani tego, żeby oni to robili skoro ja nie mam na to ochoty. Zrozumienia nie było, wręcz przeciwnie - zaskoczenie, że może mi to w ogóle nie odpowiadać. Moje lęki wychodzą? Ale ja teraz przecież o pracę się martwię; w moim związku - mam nadzieję - wszystko jest w porządku. Akcja kot vol. 2
No nie zauważyliśmy wczoraj. Jeden się kręcił, drugi nie bardzo, ale że dom duży to nie zwróciliśmy na to uwagi. W końcu mógł leżeć gdzieś przy kaloryferze. Ale skoro dzisiaj rano pobudkę organizował nam tylko Stefan i on jedynie podszedł do miski z jedzeniem, to już było niepokojące. W dodatku zaczął miauczeć niczym Buras kilka tygodni temu. Buras zniknął i nie dało się go znaleźć. Nauczeni poprzednim doświadczeniem przekopaliśmy piwnicę - ale nic z tego. W pokojach nie ma, kota nikt nie widział. Stefan dzielnie uczestniczył w poszukiwaniach, ale wskazać gdzie należy szukać - nie potrafił. No to zostało nam jedynie zewnętrze i moja myśl, że kot siedzi pod samochodem, co lepiej sprawdzić zanim samochód ruszy. Fantom wyszedł przed dom, ja za nim wychynęłam w szlafroku. Okazało się, że Buras schował się pod schodami - widocznie wczoraj gdy wnosiliśmy zakupy postanowił sprawdzić co jest na dworzu, ale nie zdążył wrócić z nami do domu. Noc spędził na zewnątrz w kryjówce. Najgorzej, że z kryjówki nie dało się go wywabić, był tak przerażony, że nie wiedział co ze sobą zrobić. Przy pomocy kija, grabi i michy udało się jednak wyciągnąć go na zewnątrz. Teraz jest w domu, już całkiem zadowolony, ale wciąż zestresowany swoją przygodą. Stefan ze swoimi kartonami w piwnicy może się schować. Buras to dopiero miał przygodę!
sobota, 14 listopada 2009
"Tak to już bowiem jest, że aby można było szczerze dzielić z kimś jego cierpienie, trzeba przede wszystkim dzielić z nim tę samą prawdę: gdy utulamy dziecko, płaczące, bo coś tam się zepsuło w jego tandetnej zabaweczce, gdy anorektyczkę, która popadła w depresję, bo sądzi, że waży za dużo, próbujemy przekonać, że wcale nie jest gruba, gdy cierpliwie znosimy bredzenie serdecznego przyjaciela, który znienawidził cały świat, bo nic nie warta kobieta rzuciła go dla innego zaledwie po dwóch tygodniach znajomości, gdy do czasu przybycia lekarza staramy się uspokoić chorego psychicznie, który uznał, że gołąb, co pewnego ranka zajrzał przez otwarte okno, ukradł mu duszę, dltego teraz wyłapuje je jeden po drugim na placu i zagląda im do dziobów. Możemy znajdować się tuż obok nich, ale ich bólowi przyglądamy się z odległości lat świetlnych. Dziecko, które płacze nad byle jaką zabawką, anorektyczka, która nie ma pojęcia o swoim rzeczywistym stanie, nieszczęśliwy przyjaciel, który nie dostrzega, że z powodu kogoś takiego nie warto rozpaczać, wariat nieświadomy, że gołębie nie rzucają się na abstrakcyjne dusze, ale na czałkowicie konkretne ziarna pszenicy - wszyscy mogą oczekiwać od nas zainteresowania, współczucia, pocieszenia albo wsparcia. I prawdopodobnie je otrzymają. Możemy im to zapewnić. Nie odmówimy im. Będąc świadkami, jak z powodu cierpienia wygadują głupstwa i jak z powodu głupstw cierpią, możemy poczuć do nich szczerą sympatię. Mogą się od nas spodziewać nawet miłości. Tylko niech nie oczekują, ze będziemy dzielić z nimi ból." "Pchli pałac" Elif Safak To już ostatni cytat. Trochę Stambułu, trochę bajek i legend, trochę zwyczajnych ludzi. Błękitna Kochanka, Madame Babcia, Su, Czyścioszka Tijen, Cemal i Celal, którzy są niepodobnymi do siebie bliźniętami. Galeria mniej lub bardziej sympatycznych postaci. Student, który ma wielkiego psa i myśli samobójcze. Ciężarna dozorczyni, która ma męża trochę niedojdę i syna jesze bardziej niedojdę. Stara panna. A wszystko to w tureckim smrodzie śmieci, które walają się wszędzie i w atmosferze świętości, która otacza każdy prawie dom ze względu na bliskość grobów świętych mężów. Pałac Cukiereczek też został wybudowany na cmentarzu i też ma mnóstwo śmieci wokół. To nie jest ot taka sobie jedna historia. To mnóstwo historii i historyjek opowiadających o mieszkańcach Pałacu Cukiereczek. O każdym sąsiedzie można coś opowiedzieć i przy okazji - o życiu. O życiu w Turcji, ale też o życiu w ogóle, bez względu na szerokość geograficzną. Urzekło mnie to, co przeczytałam, ale nie tylko dla samej historii, ale przede wszystkim dla prozy, dla tego jak opisała to wszystko Elif Safak. Czekam na jej kolejną książkę, która miała być wydana na jesieni. No jesień już się kończy, gdzie jest książka? Chociaż tyle chcę, skoro nie mogę mieć tureckich wakacji. Rewers
Oto historia agenta Tomka. Bronka znaczy się. Oto historia diabła i zła. Albo historia o rodzinie, która się nie dała, bo się solidaryzowała. Albo... Ale po co to albo? Normalnie tak: Warszawa lata pięćdziesiąte. Ona młoda, nieśmiała i poszukująca miłości. Jej matka i babcia szukają dla niej kandydata na męża - bez skutku. Wokół stalinizm i terror. Ale i tak sobie radzą mimo, że są zbyt dobrze urodzeni. Koronkowe serwety, nalewki domowej roboty i herbata w filiżankach. Film jest opisany jako komedia i nie brakuje jej komediowego zacięcia. Komedia czarna i tak filmowana, jak film noir. Ale sfilmowana fantastycznie. Warszawa, której niby nie widać, ale która jest mimo wielu zbliżeń. Zresztą te zbliżenia pozwalają utrzymać widza w przekonaniu, że jest właśnie w odbudowywanej Warszawie lat pięćdziesiątych, dzięki temu tak dobrze filmy archiwalne łączą się ze współczesnymi. Buzek - świetna. Dla mnie, mimo wszystko, jest to zaskoczenie, ale teraz nie mam wątpliwości, że oprócz niebanalnej urody ma także talent. Po Jandzie i Polony spodziewałam się tego, co zobaczyłam. Dorociński też mnie nie zaskoczył, wiedziałam, że będzie świetnym amantem, choć nie wiedziałam przecież jakim amantem będzie. Jasne, że Oskara nie będzie, bo nikt nie znajdzie aż tak dużej kasy na promocję filmu w Stanach, ale fajnie by było, gdyby dostrzeżono kogokolwiek. Bo zdjęcia bardzo dobre, muzyka świetna (chociaż na ogół nie zwracam uwagi to teraz ją zauważyłam), mnóstwo bon motów. Nawet role drugoplanowe dobre i zauważalne. Warto zobaczyć, chociaż nie jest to ot, taka sobie komedyjka. I dobrze. Wreszcie, pierwszy raz od dość dawna, dobry polski film nie całkiem tylko rozrywkowy. |
Zakładki:
A tak było z Katarzyną Burą
Czytam
Wakacje...
You are The Wheel of FortuneGood fortune and happiness but sometimes a species of intoxication with success The Wheel of Fortune is all about big things, luck, change, fortune. Almost always good fortune. You are lucky in all things that you do and happy with the things that come to you. Be careful that success does not go to your head however. Sometimes luck can change. What Tarot Card are You? | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||